Pracuję w serwisie AGD. W pracującą sobotę nie miałam z kim zostawić sześcioletniej córki, więc zabrałam ją ze sobą. Zadzwonił do mnie klient z pretensjami, że nie życzy sobie żartów tego typu i że chce rozmawiać z szefem. Okazało się, że jak byłam na zapleczu Zosia odebrała kilka telefonów od tego Pana i za każdym razem odkładała słuchawkę. Powód? "Mamusiu ten pan mówił, że jest psem. A przecież pieski nie mówią." Pies to jego nazwisko. Zabrano mi premię. YAFUD